Film na aktualny temat – profesor Mariusz Czop wyjaśnia
W połowie 2026 r. po raz drugi zrobiło się głośno o sztucznym Jeziorze Pilchowickim, czyli o zbiorniku wodnym utworzonym na rzece Bóbr. Tym razem nie za sprawą nawiedzonych producentów filmowych, którzy wraz z PKP chcieli wysadzić most w powietrze w celu nakręcenia sceny do amerykańskiego filmu. Obecna sława zbiornika również nie przynosi chwały ludziom, którzy o nim decydują.
Otóż jakiś czas temu zapadła decyzja o generalnym remoncie zapory, co pociągnęło za sobą potrzebę całkowitego spuszczenia wody z jeziora. I to spowodowało katastrofę ekologiczną na poważną skalę. Na skutek wymywania przez wody rzeki toksycznych odpadów zalegających od lat na dnie zbiornika został zatruty ekosystem w dół rzeki Bóbr na kilkadziesiąt kilometrów, a w samym zbiorniku nastąpiło śnięcie tysięcy ryb. Jednak zanim jeszcze to wyszło na jaw, turyści zaczęli przyjeżdżać do Pilchowic ze względu na odsłonięcie przez opadające wody trzech wraków samochodów, w tym dwóch zagranicznych, a jednego z nich nawet z wbitą jedynką na skrzyni biegów, co od razu zasugerowało, że to jakieś porachunki. Trzecim pojazdem jest nasz rodzimy maluch (fiat 126p), który rozpadł się na dwie części, co nienajlepiej świadczy o naszym hutnictwie blach. Co ciekawe, wrak tego fiacika ułożył się na dnie praktycznie jak Titanic ponad 100 lat wcześniej! Wszystkie trzy pojazdy spoczywają praktycznie pod mostem kolejowym, jednak mało kto zwraca uwagę na pozostałe przedmioty porozrzucane w ich pobliżu. A jest tu co oglądać. Odsłonięcie dna ukazało oczom pozostałości po pierwsze z czasów budowy tego mostu (odcięte piłką ręczną potężne dwuteowniki – wszak nie znano wówczas jeszcze spawania gazowego), a także fragment pierwotnej barierki na obiekcie. Następne w kolejności to skarby z remontu toru w postaci tzw. gajcówek, czyli kształtowników (starego pruskiego typu) służących do montażu szyn odbojnicowych, łubek, kawałków szyn różnego rodzaju, śrub, itp. Następne znaleziska wyglądały na celowo wrzucone, lub są pozostałościami wykolejeń pociągów na moście: dwie latarnie typu Cauera (!), graca ze starego pruskiego parowozu, jakieś blachy (być może resztki ładugi), pruska tarcza D1, sprzęg ogrzewania parowego, wskaźniki, izolatory i wiele innych. Krótko mówiąc zatopione muzeum kolei otworzyło swe podwoje. Znalazł się nawet stolik wagonowy, osobiście wyrzucony z pociągu przez autora tej notatki w dniu 17 października 1996 roku. Było to w czasach jak sokiści jeździli jeszcze w sąsiednich przedziałach, bo kara przyszła od razu! Kilka skarbów udało się wydobyć, ale gdy uważnie obserwuje się internet to ciągle pojawia się coś nowego: ostatnio cały zderzak wagonowy! Co się dalej z tym wszystkim stanie – nie wiadomo. Oczyszczenie dna zbiornika z dziesiątek lat ludzkiego śmiecenia będzie kosztować miliony, które mogą się nie znaleźć, więc może to wszystko znów przykryje woda…